Projektuję i wdrażam serwisy, w których pacjent przechodzi jasną ścieżkę — od zgłoszenia, przez ocenę lekarską, po odbiór leków.

Wycena indywidualna
Dla klinik i marek medycznych, które chcą wystawiać recepty i prowadzić pacjenta online.
Buduję serwisy dla klinik, marek e-recept i produktów medycznych, które chcą przeprowadzić pacjenta od zgłoszenia do decyzji — nie tylko „mieć ładną stronę o zdrowiu”.
Ścieżka: kwestionariusz, ocena lekarska, dokument, ewentualnie apteka. Pacjent ma wiedzieć, co się dzieje w każdym kroku — nie zgadywać po ikonkach.
Katalog, płatność, fulfillment. Gdy produkt bez jasnego procesu spala budżet na reklamy, problemem nie jest „brak leadów”. Problem jest tarciem na ścieżce.
Ja projektuję i wdrażam produkt. Model medyczny, kontrakty z lekarzami i apteką zostają po Waszej stronie. Nie udaję kancelarii i nie sprzedaję „zgodności w pakiecie”.
Pacjent nie kupuje slajdera z uśmiechniętym lekarzem. Kupuje poczucie, że ktoś ogarnia proces: pytanie, decyzja, dokument, odbiór. Jeśli gubi się między „umów wizytę” a formularzem, wraca do konkurencji albo do apteki stacjonarnej.
Gotowy SaaS medyczny bywa szybki na starcie i drogi przy skali: prowizje, limity, brak kodu, regulamin, którego nie negocjujesz. Własna platforma to produkt, który prowadzisz — nie konto, które Ci wypowiadają.
Najpierw ścieżka pacjenta, potem kod. Bez teatru „digital health transformation”.
Kto jest pacjentem, co ma dostać (konsultacja, e-recepta, produkt), kto wystawia dokument, gdzie leci płatność i fulfillment. Rysujemy ścieżkę, zanim otworzę edytor.
Kwestionariusz, stany, komunikaty, koszyk albo opłata za ocenę. Widzicie tarcia na papierze, nie po starcie kampanii.
Serwis, panele, płatności, integracje, których naprawdę potrzebujecie. Statusy po drodze. Żadnej ciszy przez sześć tygodni.
Wasza platforma, Wasz hosting, dokumentacja. Opieka po starcie, bo pierwszy prawdziwy pacjent zawsze znajdzie przypadek, którego nie było na slajdzie.
Szablon kliniki wygląda jak klinika. Nie przeprowadza pacjenta. SaaS medyczny startuje szybko, potem okazuje się, że prowizja, limit zgłoszeń i brak dostępu do danych to nie „szczegół wdrożeniowy”.
Dedykowana platforma kosztuje więcej na starcie, bo budujesz własność. Psychologia ścieżki, integracje, które wybierasz, i kod, który zostaje u Ciebie. Telemedycyna bez kontroli procesu to reklama, która spala budżet.
Konkretne odpowiedzi, zanim umówimy rozmowę.
To wycena indywidualna. Kwestionariusz plus e-recepta to inna robota niż katalog, płatności i apteka. Po rozmowie dostajesz zakres i kwotę, nie „od-do” bez pokrycia w procesie.
Nie jestem kancelarią i nie sprzedaję certyfikatu. Projektuję i wdrażam serwis w ramach modelu, który już macie albo budujecie z własnymi lekarzami, prawnikami i apteką. Jeśli nie ma komu wystawić dokumentu, kod tego nie zastąpi.
Zależy od ścieżki, integracji i tego, jak szybko padają decyzje po Waszej stronie. Pierwszy działający odcinek bywa kwestią tygodni; pełny katalog i fulfillment — dłużej. Terminu nie maluję na kick-offie.
Tak — jeśli jest z kim i czym spinać. Katalog, checkout i przekaz zamówienia robię. Umowę z apteką i rozliczenia zostawiam Wam. Nie obiecuję magicznej „sieci aptek w pakiecie”.
SaaS wynajmujesz. Przy skali płacisz prowizję, czekasz na ich roadmapę i nie wychodzisz z danymi bez bólu. Własna platforma jest droższa na starcie i tańsza, gdy przestajesz być „małym klientem” w cudzym produkcie.
Tak. Działam legalnie w Polsce, wystawiam fakturę i możesz odliczyć VAT. Rozmowa nie jest kontraktem — najpierw sprawdzamy, czy jest nam po drodze.