Zbieram, czyszczę i dostarczam dane ze źródeł publicznych w formacie, który wgrywasz do swojej platformy, CRM-u albo kampanii.
Wycena indywidualna
Dla firm, które potrzebują uporządkowanej bazy z publicznych źródeł — do CRM, platformy albo sprzedaży.
Zbieram publiczne dane dla firm, które potrzebują bazy do CRM, katalogu albo sprzedaży — nie kolejnego arkusza, którego nikt nie chce otworzyć.
Rekordy z rejestrów, katalogów, wykazów. Żeby handlowiec nie przepisywał NIP-u z PDF-a, tylko dostał plik, który wgrywa.
Gdy Wasz serwis potrzebuje kompletnych kart, cenników albo lokalizacji ze źródeł, które i tak są publiczne — tylko nikt nie chce tego zbierać ręcznie co tydzień.
Nie sprzedaję bazy 100 tysięcy „gorących firm z Facebooka”. Pracuję na źródłach, które wskażesz albo które razem uznamy za publiczne i użyteczne.
Ręczne kopiowanie z rejestru wygląda tanio, dopóki nie policzysz błędów, duplikatów i tego, że po miesiącu nikt nie pamięta, która kolumna jest NIP-em. Kupiona „baza firm” bywa nieaktualna, nielegalna w użyciu albo po prostu śmieciem.
Porządne pozyskanie danych robi trzy rzeczy: bierze ze źródła publicznego, czyści do Waszego schematu i oddaje plik albo wgranie, które da się użyć. Reszta — „AI scraping w weekend” — kończy się połową rekordów i zgłoszeniem od prawnika.
Źródło, zbiór, porządki, dostawa. Bez obiecywania całego internetu.
Co zbieramy, skąd, w jakim formacie ma wylądować u Was. Ustalamy, co jest publiczne i do czego baza ma służyć — zanim napiszę scraper.
Rekordy ze wskazanych rejestrów, katalogów, wykazów, stron. Szanuję limity i zasady źródeł. Nie łamię logowań i nie obiecuję „wszystkiego zza paywalla”.
Duplikaty, puste pola, mapowanie na Wasze kolumny. Baza, której nie da się wgrać, jest gorsza niż jej brak.
CSV, arkusz, API albo bezpośrednie wgranie. Dokumentacja pól. Jeśli ma być cyklicznie — mówimy o tym wprost, nie chowamy abonamentu w „utrzymaniu”.
Gotowa baza jest tania, dopóki nie sprawdzisz daty, zgód i tego, czy ktokolwiek ją czyścił. Bot z tutoriala pada na zmianie HTML-a i zostawia Cię z połową kodu, którego nikt nie chce ruszyć.
U mnie płacisz za zbiór pod Wasz schemat i za to, że da się go wgrać. Dane publiczne, zakres na piśmie, format, który CRM przełknie. Nie sprzedaję cudzych list z Facebooka.
Konkretne odpowiedzi, zanim umówimy rozmowę.
Wycena indywidualna. Zależy od liczby źródeł, pól, czyszczenia i tego, czy to jednorazowy zrzut, czy cykl. Po rozmowie dostajesz zakres i kwotę, nie „cenę za rekord” z nikąd.
Pracuję na źródłach publicznych — rejestry, katalogi, strony bez łamania logowania. To nie zwalnia Cię z RODO przy dalszym użyciu (kontakt, profilowanie, sprzedaż). Jeśli baza ma iść do cold maila, odpowiedzialność za podstawę prawną jest po Twojej stronie. Nie zbieram danych zza paywalla ani z prywatnych kont.
CSV, arkusz, API albo bezpośrednie wgranie do Waszego systemu — to ustalamy na starcie. Surowy HTML nikomu nie oddaję i nie nazywam tego „deliverable”.
Jednorazowy zbiór jest zdjęciem stanu. Źródła się zmieniają. Jeśli potrzebujecie odświeżania, mówimy o cyklu wprost — nie udaję, że jednorazowy CSV żyje wiecznie.
Gotowa lista ma cudzą datę, cudzą jakość i często cudzy problem prawny. Ja zbieram to, co wskażesz jako publiczne, pod Wasze pola. Mniej rekordów, więcej takich, które da się wgrać i obronić.
Tak. Działam legalnie w Polsce, wystawiam fakturę i możesz odliczyć VAT. Rozmowa nie jest kontraktem — najpierw sprawdzamy, czy źródła i użycie mają sens.