Audytuję, naprawiam i aktualizuję warstwę techniczną witryny, żeby wyszukiwarka mogła ją zaindeksować, zrozumieć i pozycjonować.

Wycena indywidualna
Dla stron, które istnieją, ale nie widać ich w Google — znajduję i naprawiam techniczne blokady.
Naprawiam warstwę techniczną stron, które „są w internecie”, ale Google ich nie widzi, nie rozumie albo karze za błędy, których nikt nie czyta w Search Console.
Masz witrynę, może nawet treść, a frazy nie ruszają. Zanim ktoś sprzeda Ci „pozycjonowanie i linki”, warto sprawdzić, czy robot w ogóle wchodzi i indeksuje.
Nowa strona, stare adresy, zniknięty ruch. Canonicale, 404, sitemap z poprzedniej epoki. To nie „algorytm”. To zwykle niedokończona przeprowadzka.
Audyt i naprawy na Waszym stacku, zdalnie. Strony z Poznania i Warszawy przechodzą ten sam proces — WordPress, Nuxt, byle był dostęp. Nie potrzebujecie agencji z 40-osobowym działem „SEO content”.
Agencja pisze teksty, a robots.txt blokuje katalog. Albo strona waży osiem megabajtów na telefonie, canonicale wskazują w kosmos, a Search Console od pół roku krzyczy o indeksacji. To nie jest problem „za słabych treści”. To blokada techniczna.
SEO techniczne nie obiecuje pozycji na „strona internetowa Poznań”. Daje wyszukiwarce szansę: crawl, indeks, zrozumiała treść, szybkość, dane strukturalne. Bez tego content i linki pracują w próżni.
Audyt, plan, naprawy, Search Console. Bez raportu na 80 stron, którego nikt nie czyta.
Indeksacja, crawl, Core Web Vitals, mapa, robots, canonicale, przekierowania, dane strukturalne, błędy w Search Console. Lista faktów, nie „rekomendacji do rozważenia”.
Co blokuje najmocniej, co ruszamy najpierw, czego nie ruszamy, bo to content albo off-site. Widzisz kolejność i zakres, zanim ktokolwiek ruszy kod.
Meta, sitemap, robots, przekierowania, canonicale, szybkość, mobile, schema tam, gdzie ma sens. Statusy po drodze, nie cisza i nie slajd „on-page 40%”.
Search Console skonfigurowane, raport zmian, co monitorować. Żebym nie zniknął w dniu, w którym Google wreszcie zaczyna crawlować.
Treść na stronie, której robot nie indeksuje, to koszt. Linki do kanonicznego bałaganu to koszt z odsetkami. Najpierw odblokowujesz crawl. Potem ma sens pisać i linkować.
Nie sprzedaję pozycji. Sprzedaję warstwę, bez której Google Cię nie znajdzie albo znajdzie wersję, której nie chciałeś. Resztę — content, PR, czas — robisz świadomie, nie zamiast naprawy sitemapu.
Konkretne odpowiedzi, zanim umówimy rozmowę.
Wycena indywidualna. Audyt małej wizytówki to inna robota niż sklep z tysiącem kanonicznych wariantów. Po rozmowie i wglądzie w Search Console dostajesz zakres, nie abonament „za pozycje”.
Nie. Nikt uczciwy nie gwarantuje fraz. Ja gwarantuję, że naprawiam to, co da się naprawić technicznie: indeksację, crawl, błędy, które widać w narzędziach. Pozycje buduje się też treścią, linkami i czasem.
Techniczne: czy robot wejdzie, zrozumie, nie zgubi duplikatów, czy strona w ogóle działa na telefonie. Content: czy jest o czym czytać i czy ktoś to podlinkuje. Bez pierwszego drugie często nie startuje.
Tak, jeśli chcesz wiedzieć, co Google naprawdę widzi, a nie zgadywać po rank trackerze. W ramach opieki konfiguruję GSC i uczę, gdzie patrzeć — nie zostawiam Cię z loginem i screenshotem.
Sam audyt bywa kwestią dni. Naprawy zależą od stacku i tego, kto wdraża (ja albo Wasz zespół). Migracja z setkami przekierowań to nie „poprawimy meta w piątek”.
Tak. Działam legalnie w Polsce, wystawiam fakturę i możesz odliczyć VAT. Rozmowa nie jest kontraktem — najpierw sprawdzamy, czy problem jest techniczny, czy ktoś sprzedał Wam pozycjonowanie na ślepo.
Tak. Audyt i naprawy robię zdalnie, na Waszym stacku. Siedziba jest w Poznaniu; strony z Warszawy przechodzą ten sam proces. Spotkanie na miejscu, gdy jestem w mieście — nie jest wymagane, żeby zacząć.